SPACER NAD JEZIORO
Ostatnio z Hachikiem byłam na spacerze który mniej więcej trwał z 3 godziny. Poszliśmy do lasu, na łąki, jeziora i wiele innych miejsc o których nie piszę ponieważ wątpię że stanie pod sklepem z Hachiko i czekanie na moją koleżankę jest ciekawe.
Więc poszliśmy w stronę jeziora. Wybrałam że pójdziemy dłuższą drogą która jest bardziej ciekawa.
By dotrzeć nad jezioro musieliśmy przejść przez las. W lesie jest pewna ,,baza'' mojego kuzyna którą Hachiko poturbował i trochę naruszył jej stan zanim do niej doszliśmy. Szukając najlepszego wyjścia z lasu zobaczyliśmy że jest mała rzeczka do której Hachiko musiał wskoczyć. Po ochłodzeniu się znaleźliśmy w gąszczu drzew prześwit światła. Poszliśmy więc w jego stronę co było dobrą decyzją ponieważ wyszliśmy na wielką łąkę na której zazwyczaj pasą się krowy, ale całe szczęście nie było ich. Kierowaliśmy się w stronę ulicy przez którą niestety trzeba było przejść. W trakcie czekania aż ulica będzie pusta lub przepuści nas jakieś auto zobaczyliśmy na niebie pięknego czarnego bociana. Chciałam zrobić mu zdjęcie, ale niestety na zdjęciu nie było nic widać więc dlatego macie przykładowe zdjęcie bociana czarnego (źródło zdjęcia bociana czarnego to google)
Gdy w końcu mogliśmy przejść przez ulice to kierowaliśmy się chodnikiem w stronę jeziora. W końcu doszliśmy do miejsca gdzie mogłam wybrać czy nad jezioro idzie się nie całe 10 minut lub około pół godziny. Wybrałam dłuższą drogę. Po 20 minutach doszliśmy do kolejnego lasu który miał nas zaprowadzić w bajeczne miejsce którym jest jezioro. Przez las było widać skrawek zamkniętego jeziora, ale my kierowaliśmy się na otwarte (obok jeziora na które chodzę z Hachikiem są dwa większe jeziora które są ogrodzone płotem). Gdy Hachiko zobaczył że w końcu jesteśmy to spojrzał na mnie i wskoczył do wody, a ja podeszłam pod samo jeziora i usiadłam patrząc na uśmiechniętą i pływającą mordkę Hachika.
Widoki są śliczne, ale to możecie sami ocenić. Nad jeziorem na takim wielkim, drewnianym słupie miały kiedyś gniazdo bociany białe, ale niestety nie wiem czy na dal przylatują tu bociany.
Później poszliśmy krótszą drogą w stronę domu.
KONIEC



